II wojna światowa – Beskid Śląski

W tej sytuacji hitlerowcy wrócili do zastraszania ludności polskiej zbiorowymi egzekucjami, wykonywanymi w miejscowościach, w których ruch oporu był najbardziej aktywny. I tak 26 X 1943 r. w Mostach* powieszono 5 Polaków i 5 Żydów (wśród nich B. Wiechułę z Jabłonkowa* — oficera sztabu Okręgu Śląskiego AK), a w Istebnej — kolejnych 5 więźniów, przywiezionych z więzienia w Mysłowicach. 14 II 1944 r. w Nawsiu* miała miejsce następna egzekucja, w której zginęło znów 5 ujętych partyzantów. Miejscowa ludność doświadczała zresztą hitlerowskiego terroru bez względu na to, czy współpracowała z partyzantami, czy nie. Przykładem może tu być tragedia w Ustroniu*, gdzie 9 XI 1944 r. w ciągu półtorej godziny zamordowano 32 Polaków. Całą akcję przeprowadzono przy pomocy żandarmerii, gestapo oraz miejscowych kolaborantów, posługując się z góry przygotowaną listą. Wśród zamordowanych było 15 pracowników ustrońskiej kuźni i jedynie część z nich należała do konspiracji.

Działania represyjne okupanta nie mogły jednak zahamować szybkiego rozwoju coraz lepiej zorganizowanego ruchu oporu. Wzmagał się on wraz ze zbliżaniem się frontu, zaś szczególne nasilenie działalności paryzantów nastąpiło w połowie 1944 r., kiedy to na terenie Beskidu Śląskiego zaczęły lądować radzieckie oddziały wywiadowczo-dywersyjne. Od sierpnia 1944 r. w górach wokół doliny Olzy* działał oddział kpt. A. M. Griniewskiego ps. „Gruby Misza”, któremu podporządkowało się kilka miejscowych grup partyzanckich, m.in. odbudowany pod dowództwem K. Farugi oddział „Czantoria”. Oddział Griniewskiego dokonał wielu akcji sabotażowych, m.in. wielokrotnie wysadzał linie kolejowe w rejonie Jabłonkowa*, Gródka*, Bystrzycy*, Wędryni* i Bażanowic*.

W nocy z 23 na 24 VIII 1944 r. wylądowała na spadochronach w rejonie Ustronia, między górami Orłową a Bukową, 10-osobowa grupa mjr. Wasilija Stiepanowicza Anisimowa, zwanego później przez miejscową ludność „Szczepanowiczem”. Wywiadowcy z tego nieoficjalnego polsko-radzieckiego zgrupowania zbierając informacje dla dowództwa wojsk radzieckich docierali do Bielska, Trzyńca*, Żor, a nawet do Karwiny, Ostrawy i Katowic. Na początku listopada 1944 r. w rejonie Wisły Malinki wylądowała kolejna grupa radzieckich skoczków pod dowództwem kpt. Andrieja A. Anisimowa — „Orłowa”. Część tego oddziału ukrywała się przez pewien czas w Ustroniu*.

Na terenie Istebnej* w końcu 1944 r. oddział AL „Barania” dowodzony przez S. Richtera zwerbował do współpracy z ruchem oporu komendanta miejscowej żandarmerii, wiedeńczyka, por. Schollera. 27 I 1945 r., gdy wydawało się, że wojska radzieckie są tuż-tuż, wzięto w Istebnej* do niewoli 11 Niemców pracujących w miejscowym urzędzie gminnym i nadleśnictwie. Partyzanci stanowili w tych okolicach tak znaczącą siłę, że stacjonująca w Istebnej* kompania Wehrmachtu opuściła wieś, zostawiając część amunicji i materiały wybuchowe. Gdy jednak front zatrzymał się, Niemcy wrócili do Istebnej*, której ludność w obawie przed represjami w większości zbiegła w góry. Partyzanci S. Richtera zaatakowali wkraczających do wsi Niemców, zabijając ok. 10 z nich. W odwecie hitlerowcy spalili 2 gospodarstwa i aresztowali 9 Polaków.

Aktywnie działająca grupa J. Wawrzacza z oddziału „Barania” w lutym 1945 r. wysadziła wiadukt kolejowy w Świerczynowcu, na trasie Zwardoń – Czadca. W kwietniu w Istebnej* zlikwidowała oddział 25 własowców, którzy rabowali i terroryzowali ludność, a wcześniej brali udział w tłumieniu powstania warszawskiego. Później partyzanci ci zlikwidowali 3 niemieckich minerów, którzy mieli wysadzić mosty na terenie Istebnej* oraz rozbili niemiecki patrol konny.

10 IV 1945 r., w odwecie za uwięzienie 11 Niemców z Istebnej*, hitlerowcy schwytali w Istebnej* i Jaworzynce 32 mieszkańców obu wsi i przewieźli ich do Jabłonkowa*. Dwa dni później 20 z nich wysłano do Mirowa na Morawach, gdzie przetrwali do zakończenia wojny. Pozostałych 12 hitlerowscy oprawcy zamordowali 13 IV na cmentarzu żydowskim w Jabłonkowie*.

Na wyzwolenie czekał Beskid Śląski bardzo długo. Chociaż już 10 II wojska radzieckie osiągnęły rubież: Chybie – rzeka Biała -wsch. brzeg Kotliny Żywieckiej, to jednak natarcie utknęło na linii wcześniej przygotowanych i zażarcie bronionych umocnień niemieckich. Od 10 IV front opierał się o pasmo Baraniej Góry i wsch. granice Istebnej* i Koniakowa.

Dopiero podjęta 15 IV operacja ostrawska wojsk radzieckich przyniosła wolność omawianym terenom. Po wyzwoleniu Ostrawy (30 IV 1945) oddziały niemieckie, zagrożone okrążeniem, rozpoczęły wycofywać się również z Beskidu Śląskiego. 1 V wyzwolony został Skoczów — przez wiele tygodni miasto frontowe, zniszczone w 65%. W tym samym dniu oddziały radzieckie 1 Armii Gwardii zajęły Koniaków i Istebną*. Nieliczne oddziały hitlerowców utrzymujące się jeszcze w górach na prawym brzegu Wisły* zeszły do Wisły*, gdzie — naciskane jednocześnie od pn. i od pd. (od strony Istebnej*) — przez przełęcze w paśmie Stożka* – Czantorii* wycofały się pospiesznie na Zaolzie, a stąd dalej na zach. 3 V w godzinach rannych wojska radzieckie wkroczyły do Cieszyna. Odgłosy strzałów słychać było jednak na beskidzkich groniach jeszcze i wiele dni później. Najdłużej ukrywali się hitlerowscy maruderzy na terenie Ustronia*, gdzie w wyniku zorganizowanej obławy 24 V ujęto 25 Niemców.

Po zakończeniu II wojny światowej raz jeszcze powróciła sprawa przynależności państwowej Śląska Cieszyńskiego. W Pradze ujawniła się grupa działaczy związanych ze Śląskiem, która w memorandum z 12 V 1945 r. zażądała przyłączenia do Czechosłowacji ziem Księstwa Cieszyńskiego według granic z 1742 r., a więc nawet z Bielskiem. Na samym Zaolziu ukonstytuowała się „Slezska narodni rada” i ogłosiła manifest o powołaniu „Czeskiego Śląska”, sięgającego po Racibórz, Koźle, Głubczyce, Prudnik, Głuchołazy i Kłodzko i obejmującego oczywiście ziemie cieszyńskie po rzekę Białą. Tereny te miały stanowić zadośćuczynienie za szkody” wyrządzone zajęciem Zaolzia w 1938 r.

Stosunki polsko-czechosłowackie uregulował dopiero podpisany 10 III 1947 r. układ o przyjaźni i wzajemnej pomocy. Spór terytorialny załatwiono na zasadzie nieuznawania traktatu monachijskiego i jego skutków, a umowę o przebiegu granicy podpisano 13 VI 1958 r. W ten sposób na grzbiecie między Czantorią* i Stożkiem* do dziś granicę polsko-czeską wyznaczają słupki z wyrytą datą „1920”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *